5 kwietnia 1994 roku Kurt Donald Cobain pobrał trzykrotną dawkę śmiertelną narkotyku – mieszanki heroiny i valium. W takim stanie sięgną po półautomatyczną strzelbę i bez najmniejszych problemów strzelił sobie w głowę.
Czternaście lat po śmierci, Cobain pozostaje najlepiej zarabiającym muzykiem, spośród nieżyjących. Bezpośrednią przyczyną tego było wydanie w listopadzie 94 płyty MTV Unplugged, która okazała się być dziełem równie fantastycznym, jak przełomowy Nevermind. Ruszyła lawina, która do dzisiaj się nie zatrzymała. Kolejnym, naprawdę kasowym wydawnictwem był album Nirvana (2002) zawierający kompilację najlepszych utworów tej grupy i jedą wcześniej nie opublikowaną piosenkę – You Know You’re Right. Utwór ten stał się przyczyną konfliktu prawnego między członkami zespołu Nirvana i spadkobierczynią praw autorskich Kurta – Courtney Love. Sprawa zakończyła się ugodą. Love musiała zgodzić się na wydanie albumu podsumowującego i set’u zawierającego materiały niepublikowane.
Ów set – With The Lights Out ukazał się dwa lata później jako zestaw trzech płyt, wzbogacony o DVD. W 2005 ukazał się Sliver – The Best of the Box. Sliver to podobna kompilacja, zawierająca 19 utworów z With The Lights Out oraz trzy, które wcześniej nie ujrzały światła dziennego.
To dobrze, że Cobain nie żyje. Nie lubię obserwować współczesnych dokonań Pink Floyd lub Sex Pistols. Dobrze, że nie widzę zmęczonej starością, ale pchanej chęcią zarobku Nirvany. Drugi z moich ulubionych zespołów – The Doors zakończył działalność w 72 roku i ponownie rozpoczął trzydzieści lat później. mam Nadzieję, że Grohl i Novoselic nie są aż tak głupi.