Najbardziej zaawansowana technologicznie linia Stratocasterów to efekt współpracy Fendera z firmą Roland. VG stanowi odpowiedź na gitarę Robot, wypuszczoną 26 stycznia 2008, przez Gibson. Niedawno miałem okazję wypróbować fenderowskiego cyborga.
Wiosło jest standardowym Stratocasterem ale posiada zaimplementowany procesor Roland VG, służący do modelowania dźwięku. Sterowanie procesorem odbywa się za pomocą dwu dodatkowych potencjometrów. Jeden z nich umożliwia “zmianę gitary”: VG Stratocaster może brzmieć jak Stratocaster, Telecaster, gitara oparta na podwujnych przetwornikach, może też brzmieć jak gitara akustyczna. Drugi przetwornik odpowiada za strój instrumentu: standardowe, opuszczony D, otwarty G, barytonowy i modalny D oraz daje możliwośc symulacji brzmienia gitary dwunastostrunowej. Oczywiście gitara nie przestraja się fizycznie (robi to produkt Gibsona), zmiana stroju odbywa się dzięki procesorowi. W pewnym sensie tutaj wlasnie mozna zauważyć przewagę Stratocastera nad Gibsonem – jeżeli padnie bateria w procesorze poprostu wyłączają się efekty przez niego generowane i gramy dalej jak na zwykłym instrumencie. Skoro już wspomniałem o baterii… procesor Rolanda zasilany jest najzwyklejszą baterią AA (standardowa powinna wystarczyć na kilka do kilkunastu godzin grania). Obok przełącznika cewek znajduje się mala, niebieska dioda, która wskazuje stan baterii.
Jestem fanem produktów Fendera. VG Stratocaster to fantastyczna gitara i chciałbym ją mieć. Można ją już kupić w Polsce… za jakieś sześć tysięcy
Tagi: Fender, Gibson, gitara, Instrument, Muzyka, Roland, Stratocaster, Telecaster, VG